Witajcie:)
Macie czasem tak, że nie możecie w nocy zasnąć? Ja mam tak bardzo często niestety. Nie lubię tego, ponieważ jest to meczące to po pierwsze a po drugie po takiej nocce wygląda się rano jak zombi...;) Jednak chyba najgorsze kiedy nie można zasnąć jest to, że leży się bezczynnie gapiąc się w sufit. Wtedy ma się najdziwniejsze pomysły w głowie, wyobraźnia działa jak szalona. Kiedy nie mogę zasnąć wyobrażam sobie najróżniejsze rzeczy i obmyślam przeróżne scenariusze. Myślę, że z powodzeniem nadawałyby się do jakiegoś filmu z gatunku Fantasy albo Science Fiction. Wiecie takie scenariusze, które w życiu nie mają szans żeby się spełnić bo są za mało realne, no bo przecież nie zostanę księżniczką i nie wyjdę za Księcia Harrego, nie wygram 30milionów w totka żeby potem kupić sobie wille z basenem, nie pojadę na Tornado Safari, nie pójdę na żadną premierę filmową w Hollywood, nie poznam dzieciaków Angeliny i Brada;) do mojego domu nie przyjedzie Us5(ostatnio mi się to śniło) ani nikt z tak zwanych "ludzi show biznesu". Totalna abstrakcja;) No ale przynajmniej można pomarzyć;D Czasami myślę, jakby to było gdybym np urodziła się w LA a później została sławną aktorką i odbierała oscary za rolę w filmach:) To by było coś;) No ale urodziłam się tu gdzie się urodziłam, w Polsce, która w gruncie rzeczy jest krajem o pięknych krajobrazach, mamy sporo zabytków no i nawet własnych ludzi show biznesu. Zawsze zastanawiało mnie to dlaczego u Nas chwali się gwiazdy zagraniczne zamiast chwalić naszych aktorów, piosenkarzy, dziennikarzy, reżyserów itd. Fakt, że tych naprawdę zdolnych jest mało, bo większość dzisiejszej elity wgl nie powinna brać się za śpiewanie albo aktorstwo ale przecież mamy też tych zdolnych:) Ja np z aktorów bardzo lubię Pyrkosza, Żaka, Pazurę, Lindę, Karolaka, Żmijewskiego i jeszcze kilku innych, natomiast z aktorek na uwagę zasługują Kożuchowska, Kulesza, Lipowska, Celińska, Dymna, Figura, Prais i jeszcze kilka na pewno bym znalazła:)
Myślę, że powinniśmy docenić tych którzy na to zasługują.
Śmiesznie wyszło, ta notka miała być zupełnie o czymś innym. Wiecie co, chyba zrobię sobie dzisiaj dzień wzruszających piosenek, czasami lubię takich posłuchać. No to wstawiam jedną z moich ulubionych i przenoszę się dalej w sferę marzeń;)
poniedziałek, 27 lutego 2012
poniedziałek, 20 lutego 2012
Heeloł:D
Dziś poniedziałek 20lutego jest godzina 14;01 a ja postanowiłam napisać nowego posta.
Jeszcze nie wiem o czym będę pisać bo ostatnio nie dzieję się zbyt wiele ale coś się znajdzie:) Może zacznę od tego, że wczoraj dostałam na maila zdjęcie z mojej styczniowej wizyty w Poziom2.0. Nawet już zapomniałam, że takie zdjęcie było robione i ucieszyłam się jak je zobaczyłam:)
Fajne prawda?:) Taki szpan ze Star warsami;D
Tak jeszcze a pro po Poziomu to coś ciekawego się szykuje ale jeszcze nie będę mówić co;D
A w marcu Warszawa wita, jadę do Rudej- która jest mentorem wszystkich jeleni na świecie a szczególnie tych w Terenie;D
Aktualnie czekam na instrukcję od kierownika planu filmu, w którym będę statystą. Na plan miałam jechać w styczniu ale zdjęcia były przekładane, zmieniany był scenariusz i tak jakoś zleciało, mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. Chyba nie tylko ja mam taką nadzieję bo z tego co wiem to inni statyści też się niecierpliwią.
No to myślę że na tym zakończę:) Trzymajcie się i komentujcie:) może macie jakieś pomysły o czym mogłabym napisać kolejne notki? Czekam na propozycje;)
Jeszcze nie wiem o czym będę pisać bo ostatnio nie dzieję się zbyt wiele ale coś się znajdzie:) Może zacznę od tego, że wczoraj dostałam na maila zdjęcie z mojej styczniowej wizyty w Poziom2.0. Nawet już zapomniałam, że takie zdjęcie było robione i ucieszyłam się jak je zobaczyłam:)
Fajne prawda?:) Taki szpan ze Star warsami;D
Tak jeszcze a pro po Poziomu to coś ciekawego się szykuje ale jeszcze nie będę mówić co;D
A w marcu Warszawa wita, jadę do Rudej- która jest mentorem wszystkich jeleni na świecie a szczególnie tych w Terenie;D
Aktualnie czekam na instrukcję od kierownika planu filmu, w którym będę statystą. Na plan miałam jechać w styczniu ale zdjęcia były przekładane, zmieniany był scenariusz i tak jakoś zleciało, mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. Chyba nie tylko ja mam taką nadzieję bo z tego co wiem to inni statyści też się niecierpliwią.
No to myślę że na tym zakończę:) Trzymajcie się i komentujcie:) może macie jakieś pomysły o czym mogłabym napisać kolejne notki? Czekam na propozycje;)
piątek, 17 lutego 2012
Wspomnienia:)
Hej dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam kilka zdjęć z mojego dzieciństwa, które było naprawdę mega wyczesane i zawsze będę je miło wspominać:)
Kołobrzeg 98albo99 rok- rejs statkiem pirackim-źle się wtedy czułam, i pamiętam, że zrobiłam awanturę bo bałam się że zatoniemy jak Tytanic
Wakacje w Dziwirzynie
z Dżekim i rodzinką na spacerku:)
Jeśli chcielibyście znać moje zdanie na jakiś temat to piszcie w komentarzach:)
Tu z kuzynem, kuzynką i siostra-wypad na boisko lokalnej drużyny piłkarskiej:)
Kołobrzeg 98albo99 rok- rejs statkiem pirackim-źle się wtedy czułam, i pamiętam, że zrobiłam awanturę bo bałam się że zatoniemy jak Tytanic
Wakacje w Dziwirzynie
z Dżekim i rodzinką na spacerku:)
Jeśli chcielibyście znać moje zdanie na jakiś temat to piszcie w komentarzach:)
piątek, 10 lutego 2012
Śmiech to zdrowie!
No właśnie dzisiaj znowu mam dobry humor i szczerze mówiąc nie mam pojęcia co jest tego przyczyną:) Może to przez to, że wypiłam herbatę po której zawsze mi odwala? Dlatego też postanowiłam zgłębić temat i odpowiedzieć na pytanie dlaczego się śmiejemy i co za tym stoi.
Najpierw naukowo: śmiech powstaje w centralnym układzie nerwowym. Jest spontaniczną reakcją układu nerwowego, niezależną od naszej woli lub działaniem przez nas zaplanowanym. Naukowcy odkryli, że za poczucie humoru odpowiedzialny jest fragment mózgu zwany płatem czołowym. W samotności śmiejemy się nawet 30 razy rzadziej niż w przypadku, gdy jesteśmy częścią jakiejś grupy. To nawet tłumaczy dlaczego większość ludzi, którzy lubią przebywać sami, uważanych jest za nudziarzy lub chorych depresyjnie.
A teraz tak na moje: śmiech pojawia się wtedy kiedy mamy do czynienia z zabawną sytuacją i choć to banalne to przecież tak jest:) próbowaliście kiedyś nie roześmiać się np przy opowiadaniu kawału, który zawsze Was śmieszył? Albo kiedy przypomnieliście sobie o jakiejś zabawnej historii która się Wam przydarzyła?:) Mi nigdy to nie wychodzi:) Kiedyś przypomniała mi się pewna sytuacja z dzieciństwa i przez cały dzień śmiałam się sama do siebie a dookoła nikt nie wiedział o co mi chodzi.
Na koniec notki przedstawiam Wam:
Najpierw naukowo: śmiech powstaje w centralnym układzie nerwowym. Jest spontaniczną reakcją układu nerwowego, niezależną od naszej woli lub działaniem przez nas zaplanowanym. Naukowcy odkryli, że za poczucie humoru odpowiedzialny jest fragment mózgu zwany płatem czołowym. W samotności śmiejemy się nawet 30 razy rzadziej niż w przypadku, gdy jesteśmy częścią jakiejś grupy. To nawet tłumaczy dlaczego większość ludzi, którzy lubią przebywać sami, uważanych jest za nudziarzy lub chorych depresyjnie.
A teraz tak na moje: śmiech pojawia się wtedy kiedy mamy do czynienia z zabawną sytuacją i choć to banalne to przecież tak jest:) próbowaliście kiedyś nie roześmiać się np przy opowiadaniu kawału, który zawsze Was śmieszył? Albo kiedy przypomnieliście sobie o jakiejś zabawnej historii która się Wam przydarzyła?:) Mi nigdy to nie wychodzi:) Kiedyś przypomniała mi się pewna sytuacja z dzieciństwa i przez cały dzień śmiałam się sama do siebie a dookoła nikt nie wiedział o co mi chodzi.
Na koniec notki przedstawiam Wam:
Stopnie zaawansowania śmiechu:
I stopnień – poważny wyraz twarzy, na której odmalowuje się emocjonalna radość życia. Na twarzy nie pojawia się jednak grymas uśmiechu.
II stopień – na twarzy pojawia się wyraźny uśmiech i towarzyszący mu subtelny chichot. Twarz zdaje się promieniować uśmiechem, którego widać i słychać.
III stopnień – śmiech staje się głośny. Dzieci śmieją się tu z otwartą szeroko buzią, a dorośli często chowają swoją twarz między dłońmi. Tego śmiechu nie da się już kontrolować, tzn. szybko zakończyć.
IV stopień – śmiechowi towarzyszą łzy, widoczne są spazmy jakie przechodzą przez całe ciało. To najzdrowszy śmiech.
II stopień – na twarzy pojawia się wyraźny uśmiech i towarzyszący mu subtelny chichot. Twarz zdaje się promieniować uśmiechem, którego widać i słychać.
III stopnień
IV stopień – śmiechowi towarzyszą łzy, widoczne są spazmy jakie przechodzą przez całe ciało. To najzdrowszy śmiech.
A Wy który stopień śmiechu macie najczęściej?:) Ja często miewam stopień trzeci i czwarty:)
poniedziałek, 6 lutego 2012
Witam wszystkich
W związku z tym, że mamy zime to opowiem co przydarzyło mi się kiedyś w lecie;)
Pewnego słonecznego poranka, obudziłm się już o 8.00, postanowiłam, że pójdę się ubrać. Kiedy wyszłam z łazienki moja siostra i kuzynostwo już nie spali, stwierdziliśmy, że musimy obmyślić plan na dzisiejszy dzień. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy wymyślać różne zabawy. W końcu stwierdziliśmy, że pobawimy się w laboratorium. Poczekaliśmy do obiadu i kiedy się najedliśmy poszliśmy do budynku gospodarczego, w którym zamierzaliśmy zbudować Nasze laboratorium i centrum dowodzenia. Z racji tego, że był to budynek gospodarczy znaleźliśmy tam przeróżne ciekawe przedmioty, które postanowiliśy wykorzystać w Naszej zabawie. Znaleźliśmy też kilka puszek brązowej farby i zegar z kukułką. Wspólnie stwierdziliśmy, że zegar powinien być na nowo pomalowany, a że każdy chciał malować to wszyscy rzuciliśmy się na puszki z farbami a potem poszukaliśmy pędzli. Kiedy skończyliśmy Nasze malowanie wyglądaliśmy jak byśmy wykąpali się w farbie. Nie wychodziliśmy z Naszego "laboratorium" do wieczora ale w końcu musieliśmy iść na kolację. No i wtedy się zaczęło, chcieliśmy jak naszybciej prześlizgnąć się do łazienki ale na schodach przyłapała Nas moja mama. kiedy Nas zobaczyła zawołała tatę a potem jeszcze babcia wyszła na korytarz. Wyglądaliśmy strasznie, tata poszedł po rozpuszczalnik i gąbkę no i przez jakieś 2 godziny musieliśmy być szorowani w rozpuszczalniku. To było dosyć bolesne bo farba wcale nie chciała tak szybko zejść z Naszej skóry. Po tym dniu przez długi czas nie bawiliśmy się farbą;)
To tylko jeden z nie wielu epizodów mojego dzieciństwa, co jakiś czas będę tu opisywać tego typu historie:D
Pewnego słonecznego poranka, obudziłm się już o 8.00, postanowiłam, że pójdę się ubrać. Kiedy wyszłam z łazienki moja siostra i kuzynostwo już nie spali, stwierdziliśmy, że musimy obmyślić plan na dzisiejszy dzień. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy wymyślać różne zabawy. W końcu stwierdziliśmy, że pobawimy się w laboratorium. Poczekaliśmy do obiadu i kiedy się najedliśmy poszliśmy do budynku gospodarczego, w którym zamierzaliśmy zbudować Nasze laboratorium i centrum dowodzenia. Z racji tego, że był to budynek gospodarczy znaleźliśmy tam przeróżne ciekawe przedmioty, które postanowiliśy wykorzystać w Naszej zabawie. Znaleźliśmy też kilka puszek brązowej farby i zegar z kukułką. Wspólnie stwierdziliśmy, że zegar powinien być na nowo pomalowany, a że każdy chciał malować to wszyscy rzuciliśmy się na puszki z farbami a potem poszukaliśmy pędzli. Kiedy skończyliśmy Nasze malowanie wyglądaliśmy jak byśmy wykąpali się w farbie. Nie wychodziliśmy z Naszego "laboratorium" do wieczora ale w końcu musieliśmy iść na kolację. No i wtedy się zaczęło, chcieliśmy jak naszybciej prześlizgnąć się do łazienki ale na schodach przyłapała Nas moja mama. kiedy Nas zobaczyła zawołała tatę a potem jeszcze babcia wyszła na korytarz. Wyglądaliśmy strasznie, tata poszedł po rozpuszczalnik i gąbkę no i przez jakieś 2 godziny musieliśmy być szorowani w rozpuszczalniku. To było dosyć bolesne bo farba wcale nie chciała tak szybko zejść z Naszej skóry. Po tym dniu przez długi czas nie bawiliśmy się farbą;)
To tylko jeden z nie wielu epizodów mojego dzieciństwa, co jakiś czas będę tu opisywać tego typu historie:D
niedziela, 5 lutego 2012
czwartek, 2 lutego 2012
A gdyby to była prawda...
To tytuł książki, którą przypadkiem znalazłam w szafce przed wyjazdem do Warszawy. Bardzo ciekawa i trochę wzruszająca. Opowiada historię młodej kobiety, która po wypadku samochodowym zapada w śpiączkę. Wychodzi jednak ze swojego ciała i pewnego ranka ukazuje się mężczyźnie.
A teraz przytoczę cytat z książki.
-Przyjrzyj się dobrze wszystkiemu, co nas teraz otacza: wzburzonej wodzie i ziemi, której złość oceanu wcale nie wzrusza, panującym nad wszystkim górom , drzewom, światłu, innemu o każdej minucie dnia, zmieniającemu kolor i intensywność blasku, przelatującym nad naszymi głowami ptakom, rybom, które nie chcą dać się złapać mewom, i same polują na inne ryby. Wsłuchaj się w tę harmonię dźwięków, w szum fal, wiatru i piasku. A w środku tego niesamowitego koncertu istnieje życie i nieożywiona materia; istniejesz ty, ja i wszyscy inni ludzie. Ilu z nich dostrzeże to, co ci przed chwilą opisałem? Ilu z nich zastanawia się nad tym, że mają szczęście budzić się ze snu każdego ranka, widzieć, czuć dotykać, słyszeć i doznawać wrażeń? Ilu z nich potrafi zapomnieć na chwilę o kłopotach i smutkach, by zachwycić się tym niesamowitym, czarownym spektaklem, który gra dla Nas świat? Sądzę, że największą nieświadomością człowieka jest jego własne fizyczne istnienie.
Zgadzacie się z tym? Codziennie spieszymy do przodu, nie oglądając się wstecz i nie zatrzymując. Każdy zeswoimi problemami, sprawami, smutkami a tak naprawdę chyba nie doceniamy tego jak wiele mamy i jak wielkim darem jest dar życia.
A teraz przytoczę cytat z książki.
-Przyjrzyj się dobrze wszystkiemu, co nas teraz otacza: wzburzonej wodzie i ziemi, której złość oceanu wcale nie wzrusza, panującym nad wszystkim górom , drzewom, światłu, innemu o każdej minucie dnia, zmieniającemu kolor i intensywność blasku, przelatującym nad naszymi głowami ptakom, rybom, które nie chcą dać się złapać mewom, i same polują na inne ryby. Wsłuchaj się w tę harmonię dźwięków, w szum fal, wiatru i piasku. A w środku tego niesamowitego koncertu istnieje życie i nieożywiona materia; istniejesz ty, ja i wszyscy inni ludzie. Ilu z nich dostrzeże to, co ci przed chwilą opisałem? Ilu z nich zastanawia się nad tym, że mają szczęście budzić się ze snu każdego ranka, widzieć, czuć dotykać, słyszeć i doznawać wrażeń? Ilu z nich potrafi zapomnieć na chwilę o kłopotach i smutkach, by zachwycić się tym niesamowitym, czarownym spektaklem, który gra dla Nas świat? Sądzę, że największą nieświadomością człowieka jest jego własne fizyczne istnienie.
Zgadzacie się z tym? Codziennie spieszymy do przodu, nie oglądając się wstecz i nie zatrzymując. Każdy zeswoimi problemami, sprawami, smutkami a tak naprawdę chyba nie doceniamy tego jak wiele mamy i jak wielkim darem jest dar życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



