Sama nie wiem od czego zacząć moją relację z tych trzech dni:) Upłynęły one pod znakiem TVP, piątek w Poziom2.0 a sobota Bitwa na głosy:) Szkoda, że musiałam tak szybko odjeżdżać.
W piątek wstałam przed 4.00, uszykowałam się i ruszyłam na Poznań gdzie wsiadłam w pociąg i przez 3godzinki nudziłam się czekając na moment kiedy przywita mnie warszawskie powietrze:) Całą drogę miałam uśmiech na twarzy bo nie mogłam się doczekać tej wizyty:) Kiedy już wylądowałam na dworcu centralnym poszłam do Złotych tarasów, gdzie miałam spotkać się z Rudą:) Najpierw pochodziłyśmy po sklepach a później udałyśmy się do caffe heaven, zamówiłyśmy takie truskawkowe coś co bardzo mi smakowało, wzięłyśmy słomki i przez jakąś godzinkę Ruda próbowała nauczyć mnie sztuczki z wybuchową słomką, niestety nie szło mi za dobrze ale kiedy raz mi wyszło i słomka strzeliła, zrobił się huk, to sama podskoczyłam i czułam na sobie wzrok innych ludzi;) Nagrałyśmy to na kamerze więc pewnie później to wstawię:)
Przyszedł czas żebyśmy ruszyły siedzenia i udały się w kierunku przystanku skąd miał odjeżdżać nasz tramwaj, niestety trochę nam zajęło odszukanie owego przystanku ale jakoś trafiłyśmy. Po drodze dołączyła do nas Ola i razem z nią kontynuowałyśmy podróż do TVP:) Ominę fragment wkraczania do telewizji i przejdę od razu do momentu kiedy znalazłyśmy się w redakcji. Od razu dostałyśmy poziomowe przypinki, którymi mam zamiar reklamować Poziom2.0, mam jeszcze naklejki i coś czuję, że niedługo pół Poznania będzie poobklejane, no i super, niech inni wiedzą co dobre;D W Poziomie jak to w Poziomie wszystko super, jako, że Ruda była tam po raz pierwszy razem z Olą oprowadziłyśmy ją po okolicy. Miała trochę problemów z tym żeby przejść z redakcji do schodów ze względu na swój lęk wysokości ale dałyśmy radę:) Porobiłyśmy trochę zdjęć i filmików no i ogólnie obijałyśmy się;) Cały czas kombinowałyśmy kiedy tu wręczyć prezent dla ekipy, którym była poduszka. W końcu musiałyśmy ją wręczyć po programie, ponieważ przed nie dało rady ale tak to już jest z programami robionymi na żywca:) Prezent się spodobał, co było dla nas oczywiste i nie brałyśmy pod uwagę innej opcji;p
Niestety czas szybko zleciał i musiałyśmy się zbierać do domu Rudej gdzie miałam przespać dwie kolejne nocki. Zebranie się do wyjścia zabrało nam sporo czasu, nie tylko dlatego, że miałyśmy spory bagaż ale również dlatego, że jeżeli jest już się w poziomowej redakcji to nie chce się z niej wychodzić. No ale cóż, mus to mus.
Pożegnałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę metra a potem do Legionowa. Mimo, że nic takiego nie robiłyśmy to czułyśmy wielkie zmęczenie a przy zasypianiu obie miałyśmy banany na twarzy. To był baaaaaardzo udany dzień a przed nami jeszcze kolejny:)
POZIOM2.0! Wielbię! i postaram się wbić jak najszybciej:) do zobaczyska:D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz